“SmIeJeCiE sIeM zE MnIe Bo jEsTeM iNnA, jA SmIeJe SiEm z wAs bO fSzyScy JeStEsCie tAcY Sami”
–Sweet blog
“Zastanawialiście się, czemu większość sprzętu wychodzi z dwóch kolorach - czarnym i białym? Sa przecież dwie płcie, a widzieliście kiedyś czarne pralki?”
— PSX Extreme #123
“Ide się uczyć
* umyć”
— Misq
“W ciągu trzech ostatnich dni były na mnie trzy zamachy, w tym jeden udany”
— Killer
“Atomistyka, A to mistyka, A to mi styka”
— Kuba Sienkiewicz
“A ty niby taki inteligentny jesteś, a przez okno do dziewczyn wchodziłeś”
— Pani Kasia (?!) na obozie w wakacje 2004
“hej, youcancallmepiestosraljak”
— Filip P. (do “youcancallmegreg”)
“ale kis przez jedno s..jak katedra informatyki stosowanej”
— Jacenty
“Teraz powiem po Polsku: siła jest tangential do the velocity”
— Dr. JZ
“Fankszyn is dikłizing to ziło, agłi?”
—
“-Programowanie jest jak kobieta. Trzeba kochać..
- Ale odkrywając programowanie na pewno krzykniesz: przecież to logiczne”
— P & P
“Bramkarze w heven to idioci”
— ??
“Czy mogłby mi Pan oddać te stare migawki, bo zbieram?”
— Kontroler MPK
“Może pan przyjść o 6 rano i czekać w kolejce do 8, może uda się pana przyjąć”
— Kierownik WORD
Czy dla niektórych Linux, Honor, Ojczyzna. Z okazji dzisiejszego święta Niepodleglości posłuchałem sobie i popatrzyłem. Nie o taką Polskę walczyli dziadkowie moi..a właściwie to nie wiem czy walczyli, ktoś z rodziny na pewno. Nie o Polske wartości wpajanych bezwiednie i przymusowo..nie o Polske bezmyślności i Justyny Steczkowskiej w Tańcu z Gwiazdami..
Po prostu nie lubie Czarnych w TV..generalnie w ogóle ich nie lubie ;]
No więc nadchodzi on..a właściwie ono, a najwłaściwiej to one. Kolokwium,a właściwie kolokwia.. Maths, Physics, Electric Circuits, Introduction to Operating System, Advanced English - oto moi “przyjaciele” najbliższych w sumie 3 tygodni. Nie że wszystko na raz, ale po kolei. Niemniej są i nalezy zaliczyć je do miana problemu. Tak więc najbliższy czas przepełniony będzie raczej monotonią i obwodami elektrycznymi z którymi problem będę miał największy - fizyke i matmę chociaż rozumiem,niewiele ale już coś ;) A obwody…wielogodzinne walki z zeszytem i PSPice (taki program co liczy to wszystko…) - nigdy nie byliśmy zgodni.. I na dodatek znowu nie będzie mnie na wykładzie z tychże gdyż bujam się na IT Academic Day a to oznacza zwolnienie (legalne) z wykładów z misterem Tadziem. Aj szkoda..
Z ciekawostek:
- baza spammerow przekorczyła 1000 wpisów i dumnie blokuje 1001 adresów IP ;)
- Ilość blokad w ostatnim tygodniu też przekroczyła 1000
- Poznań Open 2007 się bliża - szukam drużyny
- Mam nowego laptopa :D
- Po raz kolejny przekonałem się, że nawet jeśli ktoś wydaje się przyjacielem to wcale nie musi nim być
- Cytując za Call of Duty 4: If the enemy is in range, so are you…
- Edit: nie umiem już używać HTMLa, starzeje się ;)
Dawno tutaj nie pisałem, a szkoda,bo było o czym. O tych wszystkich lansach, mniej lub bardziej zabawnych w wykonaniu IFE-CS-K squad, o takich to a takich mniej czy bardziej formalnych imprezach. Tak jednak myślę, że lepiej dla wszystkich jak dokładne dane zostaną przemilczane :)
Tak więc studiuje się, z dnia na dzień i tygodnia na tydzień. Na horyzoncie zbliża się pierwsze kolokwium z fizyki - sam jestem ciekawy jak źle mi pójdzie. Aktualnie zaczął się dłuugi weekend trwający całe 4 dni podczas którego mam do zrealizowania wiele rzeczy, a który i tak spędze na grzebaniu w kompie i oglądania paska postępu przerywane oglądaniem jakiś cmentarzy tu i ówdzie. Ot, taka już nasza katolicka tradycja..
Właśnie z okazji swięta zmarłych czy jak to tam, postanowiłem trochę ogarnąć komputer i pokój i wpadłem w rozmyslania co by było gdyby to mnie nie było - nie to, że sobie umarłem i dzień ten staje się dniem mojego święta. (Ludzie no,jak można świętować własną śmierć nie będąć emo/gothem?) Krotki rachunek i tak na dobrą sprawę okazałoby się, że niewiele by to dało. Patrząć w skali mikro odeszłyby koszty związane z moim utrzymaniem etc. W skali marko w sumie zmieniłoby się jeszcze mniej “niewiele”. Moje miejsce na studiach zająłby ktoś inny (i ja chyba nwet wiem kto ;) ), moja postać w WoWie nigdy nie dobiłaby do 60tego levelu,Blizzard nie zarobiłby tych paru € ode mnie i od ludzi których w to wciągnąłęm. No dobra, to już coś.
Oszczędziłaby również moja nieobecność nerwy paru osób - niemniej jednak nie na tyle, by jakoś się tym przejmować. Żadna szkoła nie odczułaby jakoś specjalnie mojego braku, gdyż do wybitnych i reprezentatywnych jednostek raczej nie należałem. Z jeszcze innej strony, gdyby nie moja skromna osoba to w pewnym zaprzyjaznionym klubie sportowym pewno do tej pory trzymaliby muzykę na kasetach MC - także jakieś tchnięcie technologiczne możnaby zaliczyć. Złamanych przeze mnie serce też jakoś wiele nie ma (a w sumie to wcale…) - niby to na plus, bo życie ułatwia w sumie, to jednak miłoby było jakby się zdarzyło.
I tak siedzieć i rozmyślać nad kolejnymi punktami możnaby długo, a bilans i tak się nie zmieni. Ot, gdzieś lekko powyżej zera, nieznacznie,ale jednak.
I komentarz na bazie dzisiejszego wieczoru - nie ma bardziej wkurzających, niezdecydowanych, pazernych, niewinnych, “inteligentnychch”, “wszystkowiedzacych” istot niż kobiety…
IFE to mój wydział, który tak naprawdę nie jest wydziałem, a organizacją międzywydziałową. Tak czy siak większość czasu spędzam tam w nowym budynku z zajebistą przeszkloną windą na 16 osób. Wszystko jest tam nowe i międzynarodowe, łącznie z cenami kawy w automacie. Inaczej wygląda to gdy mamy zajęcia gdzieś indziej - na przykład takie laborki z Computer Science czy Operating Systems. Okazuje się, że przemierzamy wnętrza które okres świetności maja dawno za sobą a datowany jest on na wczesnego gierka. Trochę to fajne, bo czujemy się tacy…elitarni ;) Czar elitarności pryska gdy nasi wykładowcy “zamiejscowi” okazują się z angielskim mieć niewiele wspólnego albo bardzo go po prostu nie lubić. Do tego stopnia ze moja skromna osoba zauważa sporo błędów językowych, a do orłów z tej dziedziny wszak nie należę. Ot bywa.
Inaczej sprawa ma się z zajęciami na IFE, gdzie na takie wybryki pozwolić sobie nie można - a jedyne błędy pojawiają się u mnie i innych studentów. I fajnie - pierwszą kartkówke z fizyki położyłem na całej długości - zresztą sprawdziany z rzeczy oczywistych są najgorsze, gdyż wydaje się, że oczywistości są oczywiste ale opisać je trudniej. Co oczywiście nie zmienia faktu że każdy z nich korzysta od razu i bez zastanawiania się.
Ogólnie - jest dobrze :)
Inaczej wygląda sprawa gdy spojrzy się na relacje międzyludzkie. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale każdy każdemu próbuje wbić tutaj szpilę - i nie, nie mówię tu o celowych żartach ale o prawdziwych i skierowanych przeciwko uwagach. Czyżby oddech rywalizacji? Zwykla męska potrzeba bycia lepszym? A może po prostu docieranie się towarzystwa? Część i tak już się podzieliła…
Nie pasuję do ciągłych imprezowiczów, nie pasuję też do ludzi siędzących cały czas z nosem w kompie…
Z innej znowu strony nadchodzi potrzeba dokonywania coraz to poważniejszych decyzji. Czy stanie się coś jeśli po raz kolejny spalę za sobą wszystkie mosty? Nie, chyba nie. A że będzie smutno? No cóż…