Przemagnesowanie
Takim terminem określa mającą się zdarzyć katastrofę polegająca na zmianie polamagnetycznego ziemi,dzięki czemu obróci się ona do góry nogami. Znaczy się północ będzie na południe, południe na północ. Zachód dalej będzie na zachód a wschód na wschód, więc nie będzie tak źle. Przemagnesowanie z racji swojego zaplecza kulturotwórczego dobrze pasuje na tytuł notki o stawianiu na głowie. Niemniej jednak czytelnik cały czas proszony jest o uwagę i rozwagę podczas zabawy z róznymi skojarzeniami myślowymi. Stawiać na głowie nie oznacza tutaj czynności umieszczanie ciała materialnego na innym cialem z których to drugie nazywa się głową. Przecież mówiłem,że trzeba uważać…
Spędzając uroczy poranek po przespaniu całych 3 czy 4 godzin na śniadaniu (nie NA śniadaniu - tylko na śniadaniu - forma odczasownikowa, pochodząca od śniadać) gdy w radyju jedynym słusznym (tok-fm) usłyszałem czym też skóra męzczyzny różni się od skóry kobiety. "Ah,znowu jakiś dermatolog w rozmowach porannych". Nim jednak przystojna pani dermatolog zabrała głos, okazało się, iż jakieśtam wspaniałe laboratoria mogą obronić mnie przed zmarszczkami i specjalnie dla mnie przygotowały krem który w pełni uwzględnia różnice między skórami płci przeciwnych. "Nie, to się nie dzieje" pomyslałem. Wtedy coś we mnie pękło. Nie,bynajmniej nie żadne ścięgno czy worek mosznowy. Coś takiego niefizycznego,niematerialnego, co nie oznacza, że nieistniejącego. Ofiarą owego rozpęknięcia się na częsci był moj pogląd o budowie świata oraz o czymś co nazywa się "być mężczyzną". We mnie pękało, a z głosnika słyszałem ciąg dalszy informacji o tym, jak zmarszczki znikają, skóra młodnieje. I to nie tylko na twarzy, o nie. Pielęgnować mogłem również dłonie, stopy oraz skóre głowy.
(No, tutaj jednak powiem, że akurat przez to ostatnie to nic mi nie pęka - niech żyje łupież, parafrazując pewien okrzyk miłosierdzia) Mężczyna (a więc i ja!), obraz smaru, mycia się pod przymusem raz na rok, rambo z bagnetem w zębach stał się oto w jednej chwili tym samym twardzielem siedzącym z maseczką na twarzy i spędzającym godziny myśląc, czy lepszy będzie krem na dzień czy na noc. Jako, że natura nie znosi próżni (próżni idealnej nie ma, tak jak w sumie wielu rzeczy, na fizyce w szkole was okłamali) to ja gorąco pokładam nadzieje, że laboratoria Wiszszy (ale tu głowy nie dam że to oni) za podobne pomysły spłoną…
Gdy pierwsze uderzenie i odłamki z pękającego światopoglądu przestał być dokuczliwe a w głowie słychać było już tylko echa "Quo Vadis Domine" zmiksowanego z "Explosion" przyszła na myśl myśl (tu też następuja zabawna gra słowna) byłej wychowawczyni mej, że obym w ciekawych czasach żył. Jak niewiele rzeczy, to się, kurde, spełniło…
Tagi: kosmetyki, poglądy, przemagnesowanie