Archiwa dla October 2007

IFE, IMPP, EEIiA

12 Oct 2007; Maksymus007

IFE to mój wydział, który tak naprawdę nie jest wydziałem, a organizacją międzywydziałową. Tak czy siak większość czasu spędzam tam w nowym budynku z zajebistą przeszkloną windą na 16 osób. Wszystko jest tam nowe i międzynarodowe, łącznie z cenami kawy w automacie. Inaczej wygląda to gdy mamy zajęcia gdzieś indziej - na przykład takie laborki z Computer Science czy Operating Systems. Okazuje się, że przemierzamy wnętrza które okres świetności maja dawno za sobą a datowany jest on na wczesnego gierka. Trochę to fajne, bo czujemy się tacy…elitarni ;) Czar elitarności pryska gdy nasi wykładowcy “zamiejscowi” okazują się z angielskim mieć niewiele wspólnego albo bardzo go po prostu nie lubić. Do tego stopnia ze moja skromna osoba zauważa sporo błędów językowych, a do orłów z tej dziedziny wszak nie należę. Ot bywa.
Inaczej sprawa ma się z zajęciami na IFE, gdzie na takie wybryki pozwolić sobie nie można - a jedyne błędy pojawiają się u mnie i innych studentów. I fajnie - pierwszą kartkówke z fizyki położyłem na całej długości - zresztą sprawdziany z rzeczy oczywistych są najgorsze, gdyż wydaje się, że oczywistości są oczywiste ale opisać je trudniej. Co oczywiście nie zmienia faktu że każdy z nich korzysta od razu i bez zastanawiania się.
Ogólnie - jest dobrze :)
Inaczej wygląda sprawa gdy spojrzy się na relacje międzyludzkie. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale każdy każdemu próbuje wbić tutaj szpilę - i nie, nie mówię tu o celowych żartach ale o prawdziwych i skierowanych przeciwko uwagach. Czyżby oddech rywalizacji? Zwykla męska potrzeba bycia lepszym? A może po prostu docieranie się towarzystwa? Część i tak już się podzieliła…
Nie pasuję do ciągłych imprezowiczów, nie pasuję też do ludzi siędzących cały czas z nosem w kompie…
Z innej znowu strony nadchodzi potrzeba dokonywania coraz to poważniejszych decyzji. Czy stanie się coś jeśli po raz kolejny spalę za sobą wszystkie mosty? Nie, chyba nie. A że będzie smutno? No cóż…