Archiwa dla July 2007

Ireland - część III

8 Jul 2007; Maksymus007

Jak powszechnie wiadomo, najciekawiej jest nocą. Z różnych względów. A to coś ciekawszego w TV, a to ciemno, a to cicho, a to nie widać dokładnie, a to inni śpią, a to chłoniej, a to komary gryzą…no co kto lubi słowem.
Ale najfajniejsze są noce w Irlandii!

Irlandia, bo tyle tytułem wstepu należy dodać, jest krajem uważanym za rozwinięty, za dobrze prosperujący. Za gospodarczo stabilny. Tak więc, jak w każdym kapitalistycznym kraju, ludzie żyją tutaj w dobrobycie, mają kasę na życie, samochody, drinki, dziw…ne rzeczy różne.
Polska natomiast, dla kontrastu uważana jest za kraj rozwijający się, choć nie rozwinięty, za gospodarczo może i stabilny, ale politycznie i światopoglądowo już niekoniecznie. Tak więc, jak w każdym młodym pod względem kapitalizmu kraju, ludzie tutaj żyją w pełnym zakresie dobrobytu - od jego braku po przepełnienie.

Ale podstawowa, z punktu widzenia młodego i jakże zdolnego programisty (a co, umiem nawet XMLa napisać :P) róznica objawiła się o 1:00 czasy GMT - czasu irlandzkiego - znaczy się o 2 w nocy czasu polskiego. Otóż dzikie tabuny masowo wylewające się z klubów, pubów i barów maści wszelakiej. Dzikie, mimo, że cywilizowane, tabuny, mimo, że tu gór sporo i dużo owiec. Istna masakra! Ludzie ledwo trzymający sie na nogach, panienki ledwo trzymające się na szpilkach i ledwo zakrywające swym skromnym pod względem ilości ubiorem swoje olbrzymie tyłki. Czy trudność utrzymania się na wspomnianych szpilkach łączy się z olbrzymimi tyłkami (co niejako przekłada się na olbrzymiość innych części ciała) czy też nie - ustalić się nie udało.
W Carlow, które nawiasem mówiąc jest częścią Irlandii (tej od dobrobytu) jest Drzewo Życia (Tree Of Live) (nomen omen jest ono z jakże żywego metalu z postaciami kościotrupów (też z metalu)). I drzewo to, będace tak naprawdę fontanną stoi sobie w centrum. I odkryłem, skąd nazwa powiązana z życiem - otóż prosze państwa jest to punkt masowego zwracania zawartości żołądków (która jak wiadomo zawiera w sobie sporo życia w formie bakterii, wirusów i innego wszelakiego pływajacego weń Guinessa). Tak więc oto sekret, oto poszukiwany od dawien dawna skarb Irlandii!

A skarbem tym jest to, że rano już wszystko jest uprzątnięte…

I to jest właśnie różnica między kapitalizmem dojrzałym, a rozwijającym się…

Ireland - część II

6 Jul 2007; Maksymus007

I tak jak to w życiu bywa, plany są piękne, marzenia a rzeczywistość skrzeczy. Tako i tutaj. Z powodów zupełnie mi nieznanych jest troche inaczej niż miało być. Inna sprawa, że głupotą byłoby zakładanie, że Irlandia to kraina gdzie na ulicy leżą pieniądze i że jak na potrzeby prostego przyszłego mam nadzieje studenta można szybko zarobić. Chyba powoli zaczyna się problem, który swojego czasu w Polsce był tematem żartów typu ‘zatrudnie 25 letnią dziewczynę, po studiach, z 20 letnim doświadczeniem’; Po prostu ‘no can do’. Sam kraj wydaje się nieciekawy. Wszystko smierdzi, wszystko wszystkim zwisa, codziennie pada, wieje, świeci słońce i tak dalej i tak w kółko. Ale dopóki jest kasa, nie jest źle. Tesco żywi, myje i ubiera. Chociaż ClubCard mogliby już wysłać. Problem jednak w tym, iż by wrócić do kraju trzeba mieć bilet na samolot. A tani bilet trzeba zamówić jakoś tak min. 2 tyg przed odlotem. A po zamówieniu biletu nie można go anulowac. A więc trzeba przesiedzieć na miejscu dwa tygodnie. I tu się robi długa lista problemów, konsekwencji tychże. I tak to narasta i narasta, zapytania i plany, co dalej, czy wiać, czy zostać, kalkulacje, ile można tu siedzieć, ile trzeba wydać, żeby przeżyć. Czy nie bardziej opłaca się wrócić do kraju i robić za 900zł. Kalkulacja, kalkulacja i raz jeszcze kalkulacja. Dawno już upadły marzenia o tym, co to mieliśmy zrobić z kasa. Jakie to konsole nowszej i starszej generacji miały być. Dzisiaj już wiemy, że nie będzie dwa razy 7800 w trybie SLI. Szkoda :) Niemniej jednak nie ma co się poddawać, szkoda tylko, że niebardzo jest o co walczyć, a jedyne co zostało, to czekać…