Archiwa dla April 2007

Wyznanie

18 Apr 2007; Maksymus007

Ranking Potyczkek Algorytmicznych 2007
Tak wygląda ostateczny ranking. Jak widać do zajęcia 256tego miejsca potrzeba 50 punktów - mi brakuje więc 3.

Rozwiązanie zadania AUT
To moje rozwiązanie wysłane na potyczki zadania AUT. Jak widać pełno błędów pamięci i tylko jeden punkt.

Rozwiązanie AUT na MAIN
To samo zadanie, ten sam kod z tym, że na MAIN (który jest takim zbiorowiskiem zadań z konkursów) - zmieniłem w nim tylko jeden znak - z ‘m’ na ‘0′.
Wynik - 7 punktów. Miałbym więc nie 47 a 53. Na którym miejscu bym się znalazł? Na tym, za które dostje się koszulkę..
Jeden głupi znak…który miał tam być od początku..

Być koderem, być koderem…

17 Apr 2007; Maksymus007

Potyczki Algorytmiczne. Konkurs który przywołuje na myśl emocje, radości i smutki, przekonania o własnej głupocie i genialności. Naprzemienne, zmienne, niczym iteratory w pętli :)
Tegoroczna edycja 2007 przeszła do historia jakieś 13 minut temu. Wyczekiwałem tego konkursu od dawna,na pewno od sierpnia,gdzie to łażąc tu i ówdzie nieśmiało myslałem o kolejnych nieprzespanych nocach. Ale dopiero ten ostatni tydzień pokazał swoje pazurki. By podsumować: nieprzespane, czy raczej niedospane noce. Sypiałem po kilka godzin i domyślam się, jak ciekawie musiałem wyglądać w szkole :) Rozwiązałem wszystkie zadania z 4 pierwszych rund, za co uzyskałem 49/50 punktów, przez co przez 4 pierwsze rundy byłem na czołowych miejsach :) Niestety wraz z rundą 5 i 6 nadeszły ciężkie czasy, i niestety z zadań B wyniki typu 3 czy 4 punkty (za oba łącznie) nie są satysfakcjonującę.
Dwa razy dokonałem epic failture - pierwsze raz gdy w zadaniu AUT zamiast 0 wpisałem m przez co wyjeżdżałem poza tablicę i wesoło mazałem po całej pamięci. Drugi, zaliczony przed chwilą to niedoczytanie, czy może niezrozumienie treści zadania PRA. Słowa te miały NIE być równe cyklicznie, tj. wersja z całkowitą zgodnością odpadała z kretesem - niezgodnośc MUSIAŁA być jedna, a nie mogła, jak początkowo sądziłem.
Łącznie uzyskałem 56 punktów - na ile starcza to sie okaże, przy odrobinie szczęścia mogę się załapać na koszulkę, co byłoby by bardzo fajnym, bo z takim zamiarem startowałem. Ranking o 20:00 :)
Jestem z siebie dumny. Z rezultatu jaki udało mi się osiągnąć, z tego, że przez te pierwsze 4 rundy byłem wśród elity ;) Mimo, że od algorytmiki miałem sporą przerwę, to jednak coś się tu i ówdzie koła kołacze..
A dalej…12 maja 2007 - co z tego, że jakieś matury są obok?
OPSSesja Maj 2007!

Przy okazji jak zwykle miejscem wymiany poglądów było potyczkowe forum, gdzie wiele odmieńców smarowało od czasu do czasu teksty. Na przykład stwierdzenie ‘jestem programistą’ działa jak magnes - zwłaszcza na kobiety. Niestety, jak magnes jednoimienny (co lepsi z fizyki zrozumieją o co chodziii ;) ) Czy to jakiś trąd jest czy jak? Może tacy ludzie nie są obeznani z top10 Bravo & Bravo Hits on MTV Jackass Edition, ale…no ale właśnie traktowani są jak dziwacy siedzący w swoich numerkach. Może i cyfry nie wyzwalają odczuć seksualnych, ale broń boże nie są nudne i nieciekawe. Trzeba tylko myśleć, a z tym to już u wielu ciężko, więc cóż…
Tym optymistycznym akcentem kończę.
Styrany, wyprany umysłowo, ale zajebiście szczęsliwy - Maksymus007

Wspomnienia

9 Apr 2007; Maksymus007

Tak jakoś się to złożyło wszystko. Pewnego pięknego dnia, ponad tydzien temu byłem ja sobie kupiłem dysk nowy, taki śliczny, 250GB, na IDE, pod ATA133, taki tani i ach fajny, jako że to już przeżytek odchodzącej technologi. Rychle przygotowując się do wymiany, kopiując dane stwierdziłem,że jest to całkiem podniecające. Potem trochę pracy ze śrubokrętem i bam - wszystko na swoim miejscu. Power On…i nic. Memory Detection Error. Stara MSI dała znać o swojej wrednej naturze, ludzkiej, a może kobiecej. Otóż nie ruszy z tym zestawem pamięci. Nie i już. Z każda kością osobna - tak, z dwiema na raz - nie. I tak przekładałem sobie radości moduły aż tu naglę…bzyt! Dym! Swoją drogą takiego ładnego układu migających lampek jeszcze nie widziałem…
Pamięc się była spaliła, wraz z kawałekiem płyty głownej. Nie wstaje i nie wstanie. Trup. A na sąsiednim dysku grzeje sobie wesoło moja prezentacja z polskiego…
Sprawa znalazła swój finał właściwie dzisiaj, gdy to już na nowym systemie mogę się na spokojnie dostać do mojego słit blogaska :)
Dalej jeśli chodzi o wspomnienia. To pierwszym tutłem gry w której się zakochałem jest Skaut Kwatermaster. Taka staaaaa (1995) polska przygodówka o przygodach rozpikselowanego skauta. Gra mozna powiedzieć chora…ale cudowna! Gdzie w najnowszych produkcjach rozpikselowany ludzik śrubokrętem odłamie kawałek ekranu i zacznie krzyczeć ‘Syntax error’? Kto dziś rzuci tekst ‘Red by storm to siła razy drzewo’? ‘Kto to idzie…programista, grafik..antylopa?’ :) Cud, miód…no i gra do pobrania za darmo ze strony producenta, tj. Lk Avalon. Problemem jest tylko fakt, że jest to wersja dyskietkowa, tj. inna niż wydana w 97 wersja na CD z samplami dzwiękowymi, które do tej pory mam w pamięci. Niektóre rzeczy są naprawdę wieczne.. i mimo, że skończenie gry zajęło mi 3 godziny, to nie żałuję…
Ja chce powrotu takich gier…takich które na starcie twierdzą, że nie mam wymaganych 4mb pamięci RAM, ale które oferują coś więcej niż kolejne klatki na sekunde…
Inna sprawa to coś, co nazywam kultywacją własnej zajebistości. Ano taki przykład mi się nasuwa w mojej wspaniałej klasie, która przez całe 3 lata zmienia się i ewoluuje dzieląc na frakcje, odłamy. Przeżywa kolejne konflikty, przyjaźnie, zwary, przywary, odwary, wary ogólnie. Ja mam coś, za co wiele osób mnie nie lubi,stwierdza, że nie umiem sie bawić etc. mianowicie lubie stać z boku i obserwować. Chyba już o tym kiedyś pisałem - taka pożywka dla duszy,taki wielki mix informacji o życiu, o innch, o zachowania o naturze ludzkiej. I momentami ja ich nie rozumiem…matura za pasem…a tu momenty kultywacji własnej zajebistości stają się ważniejsze. Może taka odskocznia, znaleziona właśnie akceptacja, tak bardz poszukiwana przez całe życie? Nie wiem. Ale śmieszne to jest, zwłaszcza z zewnątrz.
Tak samo jak kierowana wrogość i nieumiejętne wzmaganie jej w innych. Chyba najbardziej śmieszna jest właśnie ta nieumiejętnośc i klasyfikacja ludzi na podstawie własnego widzimisie i narzucanie tej klasyfikacji innym. Po prostu kupa śmiechu.
Podobną kupę śmiechu, jednak ze znacząca przewaga kupy wywołuja we mnie akcje pt. wyjście na lekcji bez słowa, męczenie się z zamkniem, a następnie powrót i z głupim usmiechem bełkotanie o tym, że ‘regulamin szkolny nie zabrania korzystania z biblioteki’. Tak więc trzeba jednak przyznać, że w całym tym burdelu sporo jest radości. Radości przez łzy, radości przez mgłe i wspomnienia, ale jednak stare powiedzenie się sprawdza - Nie kłóć się z głupkiem, bo widzowie mogą nie zauważyć różnicy.
Także proszę o tym pamiętać - dystans, dystans jak najdalszy się da, rycie się szczerząco na tyłach klasy podczas sceny próby bicia nauczyciela od matmy z tekstem ‘przecież pani wie o co mi chodziło’.
Z innych jakże ciekawych spraw można powiedzieć po prostu wielkie nic. Null, null czy tez void. Sprawy pewne przeszły do historii i niech tak zostanie. Historia jest stara i zapisana, a na horyzoncie pojawa się nowa..tylko że niestety na pojawianiu się pozostanie. A może :)