To wszystko było. Słowa, myśli, gesty. Takie deja-vu, takie rendez-vous z przeszłością. Podobno człowiek uczy się na błędach, ale tak naprawde powtarzamy w kołko te same błędy…albo tylko ja je powtarzam? Nie ma nic gorszego niż świadomość nieuchronnej zagłady…
..sie jak zwykle okazało. Ze ludzie, których znam, to nic innego jak stado kretynów. I Ci, którzy na innych narzekali, teraz sami taplaja sie w błotku :) Ja tam się w to nie mieszam. Nie ma po co…najważniejsze jest mieć coś, co się kocha…i widzieć miny ciołków nie odrózniających wskaźnika od referencji :)
Swoja drogą…po raz n-ty okazuje się, że ludzie nie myślą - ludzie się uczą na pamięc. I to ma być ta wspaniała elita? Naprawde, społeczeństwo nam humanizuje się i przez to sami idioci wokoło…
czy komputer jest jedynym źródłem szczęscia odpowiadam - nie
oto dowód
Zrobiłem to, udało się! Znowu odzyskałem to coś, co zdusiło się ostatnio. Wewnętrzny zapał znów powrócił…wsród zimnej poświaty monitorów LCD (nowoczesność, a co :P), potykając się o sterty kabli..algorytmy! Świat, który sam tworze i który jest mój i tylko mój. Który żyje..najpiękniejsze poczęcie…to…przerażająco bezduszne życie! Jedną ręka poczęcie i aborcja. Albo zabójstwo! Całego świata…który ponownie odradza się i bezdusznie mruga diodami i rysuje niekończące się wykresy…
Każdy w życiu szuka przecież szczęscia…