Archiwa dla kategorii: 'Życie'

Gdyż czasem to co naprawdę cenimy…

23 Jun 2008; Maksymus007

…przestaje mieć znaczenie. Może nie tyle znaczenie co wagę. Albo i nie tyle wagę, co sens. Chociaż to też złe słowo. Schodzi na dalszy plan. To pasuje.

Tak więc blog mój drogi popadł w zapomnienie. Częsciowo z powodu zabójczej fali linuksowych masturbantów zalewających ten blog od czasu do czasu w ramach walki o słuszną sprawę poruszaną w poprzedniej notce. Mimo, że wojenki lubię, to w tym wypadku uznałem, że pora przestać dolewać oliwy do ognia. Niemniej sprawa jeszcze wróci, obiecuje ;)

Kwestia druga - studia. Jak wiadomo studiuje sobie wesoło, a jedyną rzeczą która w owym studiowaniu mi przeszkadza jest sesja i okres tuż przed nią - tradycyjnie najeżony wszelakimi kolokwiami, sprawdzianami i innymi pseudozaliczeniami

Kwestia trzecia - praca. Wesoło jest - terminy i deadline projektu zbiega się dziwnym trafem z terminami zaliczeń, egzaminów i innych powyższych. Niemniej i tak wole to niż robić za jakieś popychadło za 7zł za godzinę, takto chociaż się czegoś uczę i przyszłość swoją w jakiśtam sposób buduję

Kwestia czwarta - sprawy społeczne - z racji powyższych ograniczają się do "kto ma pytania z …" oraz "spojrz na … trzeba tu poprawić … żeby było ….". Przejściowe

Kwestia piąta - sprawy sercowe - kiepsko,ale jeśli jakaś czytelniczka programuje z pasją cokolwiek co nie jest pralką ani magnetowidem, proszę się zgłosić :P

Reasumując - wstaje o 7 rano, tylko po to, by pracować i uczyć się na zmianę do 2 czy 3 w nocy. Oczywiście mam tego serdecznie dosyć, ale w przeciągu paru dni problemy powinny sie skończyć - albo wyleją mnie z roboty albo ze studiów, tak więc coś na pewno odpadnie :) W międzyczasie moge spędzić około godzinki użerając się z lekko zakompleksioną (sic!) panną (nooo…tu też mam nadzieje że się skończy,ale niekoniecznie tak jak w powyższym przypadku ;) )
Słowem trzy rzeczy, które cenie (zasady właściwie) poszły w dal:

  • Unikanie wkręcenia się w tryby firmowo-korporacyjno-pracowe
  • Unikanie nauki ponad miare - czyli zalożenia, że 3 w sesji poprawkowej w przyszłym semestrze to aż nadto
  • Unikanie bezsensownych dyskusji i sporów

Raz jeszcze reasumując: żal chłopcy, po prostu żal..

Niech pan sam spróbuje wyhodować świnie za 3zł/kg

3 Feb 2008; Maksymus007

Oto oglądając w TV wręczenie świniaka ministori rolnictwa a pożniej słuchając, że pan minister powinien się przekonać, że za 3zł/kg to się owego świniaka wyhodować nie da. Potem na dokładkę w tej samej TV lansował się niejaki Andrju, Lepperem zwany, ten co w obronie wysypywał zboże na tory, za co, nawiasem mówiąc do tej pory nie odpowiedział. W rozmowę włączył się jeszcze trzeci pan, który pana drugiego wyśmiał i jakoś tak się potoczyło.

Innego razu przeczytałem na WP

Paul McGuinness, menedżer zespołu U2, zwrócił się podczas targów muzycznych MIDEM z apelem do dostawców usług internetowych. McGuinness stwierdził, że powinni oni wreszcie na poważnie zaangażować się w walkę z piractwem - tzn. zacząć odcinać od Internetu osoby nielegalnie dystrybuujące muzykę w Internecie.

Pomijając całkiem fajne nazwisko tego kolesia, to jego wypowiedz ma całkiem sporo z rolnikami.

Otóż obie strony albo są wielkimi burakami albo bardzo sprytnymi i inteligetnymi ludzmi - z prostej przyczyny - każde chce naginać prawa rynku i wmawiać nam, że coś jest warte więcej niż my, tj. klienci kupujący wieprzowine oraz płyty, chcemy zapłacić. Jest to duże uproszczenie, ale problem do tego się właśnie sprowadza. Jeśli zarzuca się, że przetwórnie miesą zmówiły się (sic!) po to by skupować żywiec taniej to…cholera, ich święte prawo!

Pan McGuinness z gracją godną producenta żywca tucznego próbuje wmówić, że jego interesy są najważniejsze i wszyscy, absolutnie wszyscy muszą o nie dbać. I nie było by to może specjalnie dziwne, gdyby nie robił on tego co polscy rolnicy - ustala cenę wyższą niż nabywca ma ochote płacić!

Onegdaj Wałęsa (najstarszy) podczas prostestu w zakładach Unitra (a chodziło o to samo o co chodzi teraz ze świniakami ) powiedział:

Sądzę, że nie moge tego sprzedać

I to jest zdanie które najtrafnie oddaje wszystkie problemy. Problemem nie jest Internet, nie jest zmowa rzeźni, nie jest wszechobecne piractwo wieprzowiny. Problemem jest, że mało kto chce to kupować….a wmawiając, że państwo musi kupować świniaki albo że piractwu winni są programisci i providerzy naprawdę tego nie zmieni…chyba, że na gorsze..

Tagi: , ,

Przemagnesowanie

30 Jan 2008; Maksymus007

Takim terminem określa mającą się zdarzyć katastrofę polegająca na zmianie polamagnetycznego ziemi,dzięki czemu obróci się ona do góry nogami. Znaczy się północ będzie na południe, południe na północ. Zachód dalej będzie na zachód a wschód na wschód, więc nie będzie tak źle. Przemagnesowanie z racji swojego zaplecza kulturotwórczego dobrze pasuje na tytuł notki o stawianiu na głowie. Niemniej jednak czytelnik cały czas proszony jest o uwagę i rozwagę podczas zabawy z róznymi skojarzeniami myślowymi. Stawiać na głowie nie oznacza tutaj czynności umieszczanie ciała materialnego na innym cialem z których to drugie nazywa się głową. Przecież mówiłem,że trzeba uważać…

Spędzając uroczy poranek po przespaniu całych 3 czy 4 godzin na śniadaniu (nie NA śniadaniu - tylko na śniadaniu - forma odczasownikowa, pochodząca od śniadać) gdy w radyju jedynym słusznym (tok-fm) usłyszałem czym też skóra męzczyzny różni się od skóry kobiety. "Ah,znowu jakiś dermatolog w rozmowach porannych". Nim jednak przystojna pani dermatolog zabrała głos, okazało się, iż jakieśtam wspaniałe laboratoria mogą obronić mnie przed zmarszczkami i specjalnie dla mnie przygotowały krem który w pełni uwzględnia różnice między skórami płci przeciwnych. "Nie, to się nie dzieje" pomyslałem. Wtedy coś we mnie pękło. Nie,bynajmniej nie żadne ścięgno czy worek mosznowy. Coś takiego niefizycznego,niematerialnego, co nie oznacza, że nieistniejącego. Ofiarą owego rozpęknięcia się na częsci był moj pogląd o budowie świata oraz o czymś co nazywa się "być mężczyzną". We mnie pękało, a z głosnika słyszałem ciąg dalszy informacji o tym, jak zmarszczki znikają, skóra młodnieje. I to nie tylko na twarzy, o nie. Pielęgnować mogłem również dłonie, stopy oraz skóre głowy.
(No, tutaj jednak powiem, że akurat przez to ostatnie to nic mi nie pęka - niech żyje łupież, parafrazując pewien okrzyk miłosierdzia) Mężczyna (a więc i ja!), obraz smaru, mycia się pod przymusem raz na rok, rambo z bagnetem w zębach stał się oto w jednej chwili tym samym twardzielem siedzącym z maseczką na twarzy i spędzającym godziny myśląc, czy lepszy będzie krem na dzień czy na noc. Jako, że natura nie znosi próżni (próżni idealnej nie ma, tak jak w sumie wielu rzeczy, na fizyce w szkole was okłamali) to ja gorąco pokładam nadzieje, że laboratoria Wiszszy (ale tu głowy nie dam że to oni) za podobne pomysły spłoną…

Gdy pierwsze uderzenie i odłamki z pękającego światopoglądu przestał być dokuczliwe a w głowie słychać było już tylko echa "Quo Vadis Domine" zmiksowanego z "Explosion" przyszła na myśl myśl (tu też następuja zabawna gra słowna) byłej wychowawczyni mej, że obym w ciekawych czasach żył. Jak niewiele rzeczy, to się, kurde, spełniło…

Tagi: , ,

I czas mija, a ja nic…

9 Jan 2008; Maksymus007

Pomysłów na notki na blogu mam naprawde wiele. Generalnie każda wizyta w większym centrum handlowym skłania mnie do refleksji na temat konsumpcyjnego stylu życia, praktycznie każdy przejazd MPK skłania do pisania o bezsensie spółki jako takiej o olewaniu i o babciach które myślą, że rządzą, oraz o wesołych laseczkach-chichotkach którym musze wywalać z bara żeby łaskawie pozwoliły mi wysiąść, gdyż na komunikacje werbalne nie reagują. Dalej miałem pisać o przemyśleniach, o tym,co robie, o programowaniu. Niby to tak, że jest mnóstwo rzeczy których się dowiedziałem a które nie tak łatwo znaleść w google - tak więc niby rozsądne byłoby dodać je gdzieś tu, coby innym życie ułatwić. No ale…

Prawda jest taka, że nie mam na nic czasu! Zbliża się sesja, ilość kolokwiów i innych zaliczeń jest wprost nieproporcjonalna do czasu w jakim się one znalazły. Słowem pochodna z gęstości zdarzen po czasie jest bardzo duża.

Właściwie jedyna rzecz o której moge pisać, jest rok 2007 - ten miniony. W roku tym:

  1. Zaliczyłem studniówke
  2. Z kolejną kobietą się pożegnaliśmy
  3. Skończyłem Liceum Ogólnoksztaucące
  4. Stałem się pełnoletni
  5. Zdawałem maturę
  6. Wyjechałem do Irlandii na wakacje
  7. Popracowałem tam cały jeden dzień ;]
  8. Zdałem maturę
  9. Dostałem się na studia
  10. Wróciłem do Polski
  11. Zakończyłem Bridging Courses
  12. Zostałem zarejestrowany w maszynie terroru (znaczy się jako przedpoborowy)
  13. Zdałem wszystkie kolokwia
  14. Zdałem egzamin teoretyczny na prawo jazdy
  15. Postawiłem nowego bloga
  16. I na koniec, w ostatni dzien roku złapałem pracę ;]

Cóz więc się zmieniło? Najbardziej zmieniłem się..ja. Ucze się milczeć, zostawiać swoje pomysły dla siebie. I to chyba wiele może mi w życiu dobrego przynieść…

Tagi: , ,