Być studentem

29 Sep 2007; Maksymus007

Jak wiadomo, cały poprzedni rok, a więc koniec liceum, matura i tak dalej koncentrował się w około jednego celu - dostania się na wymarzone studia. Cał ten zapieprz przedmaturalny miał być wysiłkiem który ma się opłacić, miał zamknąć pewien rozdział. No i tak chyba było. Dostałem się tam gdzie chciałem, potem miałem wakacje, fakt. Znaczy się od szkoły ale o tym to już pisałem. Niemniej jednak z dniem 24 września rozpocząłem studia…
Poprzedziłem je miesięcznym kursem pomostowym (czy jakby tam przetłumaczyć Bridging Course) - tak więc obeznałem się troche z wykładowcami, trochę z ludzmi, z budynkiem i tak dalej. Nadszedł wreszcie poniedziałek i…burdel. Podzieleni jesteśmy na grupy, tylko, że nie ma podziału nigdzie jasno określonego. Decyduje, że jednak będę w grupie H i zasuwam na 8:15. Na introduction to Computer Science kolorujemy literki… spoko.
Następnie każdego dnia poznajemy coraz mroczniejsze sekrety IFE - np. przepaść między niektórymi wykładowcami jeśli chodzi o nauczanie - jedni prośbą, inni groźbą a jeszcze inni patrzą w podłogę i nie reagują nawet jak sala zalewa się śmiechem po informacji, iż “if function is nonlinear, we call it ‘nonlinear’”. No bywa no :) Z drugiej strony mamy już sporo materiałów do skserowania i zdobycia. Jak na razie nie jest źle, mam już indeks oraz…koło 80zł do wpłacenia na jakieś pierdoły :) I kartkówke z fizyki za 2 tygodnie ;)


0 odpowiedzi na “Być studentem”

  1. Komentarzy brak

Skomentuj