Stałem…
…i patrzyłem, jak idzie ulica, jak jest coraz dalej. I trwało to bóg wie ile. A ja stałem i czekałem, kiedy zniknie. I miałem świadomość, że już nie wróci. Paskudną świadomość. O tyle paskudną, że 6 godzin wcześniej bawiliśmy się razem na studniówce, że była blisko. I nagle pstryk. Kolejne żałosne słowa, kolejne nieszczere, nie trzymające się kupy wyjaśnienia. Zresztą - nie spodziewałem się niczego więcej. I te wywody o płaceniu za studniówkę… aj aj..po co one?
I są w tym nieścisłości, nie wszystko jest robione zgodnie z tym, co się chce - bezpardonowe usprawiedliwianie własnych decyzji i braku odpowiedzi na jedno fundamentalne pytanie - czego ja tak właściwie chce. Zresztą, ktoś to skwitował krótko - Sucz.
I takim oto finałem zakończyła się Studniówka 2007.
Co do samej imprezy, gdyż te dwa wydarzenia należy odseparować:
- Było ciekawie
- Fajnie
- Śmiesznie
- Podniośle.
To był inny poziom zabawy, inny poziom przygotowań. Był polonez, było przedstawienie. I nie było obmacywania w poszukiwaniu alkoholu. I było kulturalnie. I raz jeszcze - śmiesznie.
I to przede wszystkim przez ludzi, którzy potrafili odrzucić chore przekonania i TRU konwenanse. I o to w tym chodzi.
I pytam sam siebie, co teraz tak naprawdę czuję - i odpowiadam - ulgę.
Uwolnienie siebie, uwolnienie myślenia, poglądów. Nie będę już słuchał jaki jestem zły bo nie socjalizuje się z ludźmi, z którymi naprawdę nie chce mieć nic wspólnego. I już nic nie boli. Wreszcie.
A jak nie lubiłem subkultur tak dalej nie lubię - ot, wypranie z myślenia samodzielnego. Podobnie jak większość wyznawców jakiś religii. I tu się potem pojawia problem, że bez wsparcia danej grupy istnienie jest utrudnione. To prowadzi to pewnego ubezwłasnowolnienia. Separacja myślowa. Nadrzędne cele. Wrogość. Segregowanie ludzi, zwyczajów, słów, muzyki, sztuki.
Ludzie są sobie potrzebni, to normalne, że się grupują…tylko, że częstokroć przybiera to takie właśnie zamknięte formy.
No i pozostało czekać na DVD z zapisem studniówki, które w pierwszej kolejności wywalę do śmieci. Nie chce oglądać, jak się bawiłem. Bo nigdy więcej tak się bawić nie będę. Nie to otoczenie.
Ja go nie wywala bo MNIE NA NIM NIE MA I TO JEST ULTRA ZAJEBISTE! a dlaczego? Ten smuto żal fest nudow i pozy ehhhh nie dla mnie… Chyba najlepiej to obrazuje sytuacja z tym spiewaniem ktoś doskakuje do mnie ze trzeba zaśpiewac coś klasą no lol żal.pl jak jedne dziwolagi chciały się popisac brakiem zdolności wokalnych to szkoda ale że wszyscy eh…
O! Jedyny fajny moment był jak couch wyszedł na scene i zagrał i zaspiewał :D
i dalej zostaje przy tym stwierdzeniu. sucz. chodz ja nie wyrzuciłam naszych nagrań.
Wiesz jaka jest nasza sytuacja.. bedziemy sie trzymac ;)
Uszy do góry.
sprostowanie. To nie Ty sucz. To ona. Picz i sucz :]
tak bedzie dla Ciebie lepiej,zobaczysz… :*
życie…
nigdy nic nie wiadomo… bleh.
Buźka ;*
No proszę… nie tylko ja miałem tak burzliwe przeżycia w okresie studniówkowym. Ja swojej dziewczyny na studniówkę nie zaprosiłem, w ogóle w tym czasie omijałem ją na korytarzach szkolnych robiąc sobie reinstalację systemu w głowie… teraz czasem spotykasz ją na klatce schodowej.
Co do subkultur, to kiedyś bardzo chciałem być metalowcem, ale jak mi urosły włosy to w zasadzie bycie nim już mi totalnie zwisało. Oczywiście dalej czczę szatana muzyką :) (jak to się mówi "machaj głową dla Szatana"), ale od chyba 4 klasy LO nie identyfikuję się z żadną subkulturą sensu stricte :)
A studniówka jak to studniówka… konwenanse i podniosłość atmosfery dla co niektórych ludków bez charakteru. My na szczęście z kumplami ładowaliśmy wódeczkę i piwko na zapleczu klubu garnizonowego, no i dzięki całkiem fajnej ekipie w klasie i kilku świetnym belfrom było całkiem sympatycznie.
Pozdrowienia z Zielonej Wyspy zwanej Irlandią
http://www.eire.drakkart.com
http://www.drakkart.com/eire2
Dzięki za komentarz na moim blogu :)
Konflikt w Irlandii Północnej nie ma podłoża czysto religijnego ale etniczne. Religia jest tylko dopełnieniem. Republikanie - to Irlandczycy (faktycznie w przeważającej mierze katolicy, ale nie tylko), którzy przez dziesięciolecia byli dyskryminowani, poniżani a także zabijani przez policję brytyjską i współpracujące z nią organizacje lojalistyczne (teraz w Irlandii jest wielka afera że brytyjska policja opłacała płatnych morderców zabijających przeważnie katolików) , oraz lojaliści - uważający się za Brytyjczyków (w żadnym razie nie Irlandczyków), którzy przez lata byli klasą panującą w Irlandii Północnej. Są to w zasadzie tylko i wyłącznie protestanci.
Pewnie inni komentujący nic z tego nie zrozumieją, ale co tam… p…ć konwenanse :)
tak czy siak pozdrawiam… mam nadzieję, że podczas mojej nieobecności jacyś zjebani notable z administracji znowu nam jakiegoś drzewa nie wytną na podwórku.