Counter-Strike Source
CS:S, CS, pwnage time i wiele, wiele innych nazw zwyczajowych które oznaczają jedno i to samo - walkę na śmierć i życie (swoja bądz zakładników) lub bomby (tym razem tylko terrorystów). Najcudowniejsza z cudownych gier, styl życia, własny świat - znajomi ludzie, znajome serwery, mapy, taktyki, potyczki, spary, spreye, klany, spotkania, zabijanie i cholerny garaż na cs_office. Miód, słodkość. Niesamowitość. I cheaterstwo :/ Namnożyło się zarazy niesamowicie wiele - pieprzone WH, pieprzone aimboty. Przyczyna ich namnażania jest czysto naturalna - sprzyjające środowisko niedziałającego VAC, który wczesniej restrykcyjnie banował za głupie programy do zwiększania jasności ekranu teraz nie robi nic nawet w przypadku WH. I wkurzający ludzie, którzy pisza smsy ZAWSZE gdy kampi się w napięciu i nasłuchuje, czy ktoś nie idzie. Strony negatywne i strony pozytywne są - jak to w życiu - obecne i tu. Jednak pozytywne przeważają… no i co za radość połączona z okrzykiem misq - “ZABILEM CZITA” :]
moje 500mhz nie daje mi sie cieszyc urokami tej gry ;] wyjatkiem sa niektore godziny infy gdzie jesli przyfarce nie zostane wypwnowana na samym poczatku ;]
przypomnialas mi zuziu, ze musze dzisiaj dopisac blokowanie dostepu dla wybranych osob…
OJOJ ;]
To idzie tak:
zabilem czita cóż to dla mnie czit krew z czita sika siku siuku sik xD
aha ;)
moord, moord, wszędzie trupy, kocham tą gierkę ;p