Te lub podobne słowa możemy znaleść chyba wszędzie i przeczytać równie często. Możemy się dowiedzieć, że Bill to debill (the bill), że Vista ssie, że nie działą, że Linux jest lepszy, że Beryl/Compiz-Fusion pozwala na więcej przy mniejszym zużyciu zasobów. Że na linuksie jest wszystko czego trzeba, jest GG i jest Firefox i ogólnie fajnie.
Sam przyznam, że kiedyś w tej nagonce uczestniczyłem, tak samo uważałem każdego Windowsa za klątwę i niewymowne złe jednocześnie go używając. Potem miałem linuksa (Red Hat 7.2, mój boże, kiedy to było…) i tak w sumie do tej pory. Jak więc wygląda sytuacja z mojego punktu widzenia?
Przez jakieś 5 lat uzywałem Windows XP, do tego miałem antywira i ew. firewall - jakiś pakiet G-Data czy Norton. Problemy pojawiały się od czasu do czasu, rzadko poważniejsze - o wirusach wspomnieć nie mogę, bo nigdy nie posiadałem. Większe problemy z XPekiem złapałem na starym laptopie podczas pobytu w Irlandii, remedium okazała się reinstalacja. Od ponad roku posiadam Vistę - pierwszą styczność miałem gdy zakupiłem ją wraz z nowym komputerem. Do tej pory jedynym incydentem był problem z instalacją (update BIOSu wystarczył) oraz bluescreen, ale sam go sobie wywołałem gdyż grzebałem bezpośrednio w pamięci systemowej.
Informatyką zajmuje się na poważnie od jakiś 9 lat, programuje w wielu językach. Z komputera korzystam aktywnie i wielorako. Wymagam od niego stabilności i szybkości. Niezawodność jest czynnikiem podstawowym - chce włączyć komputer i z niego korzystać chociać jeśli trzeba pogrzebać - nie ma problemu.
Z każdym linuksem po kolei miałem zawsze sporo problemów - a to Ubuntu podczas instalacji przestał wysyłać sygnał do monitora LCD, a to Arch Linux tworzył z niewiadomych przyczyn gigantyczne pliki. Nawet gdy jakimś cudem instalacja kończyła się powodzeniem spędzałem dni próbując zmusić np. WiFi do działania, o innych kompontentach nie wspominająć. Najbardziej w pamięć zapadło mi jednak gdy Arch z niewiadomych przyczyn klawisz \ | zmapował jako , < uniemożliwiając mi wpisywanie pipe-a. Jeśli nawet z tym się pogodziłem to doprowadzenie systemu do używalności trwa. Połowa aplikacji jest niedopracowana i wymaga jakiś dziwnych bibliotek, plików i configów - podobno wszystko instaluje się samo, a podobno jednak nie działa. Mp3 też nie moge słuchać, bo komercyjne. Zresztą, niczego innego tez, bo karta dzwiękowa nie dała. Z jakiegoś powodu główny kanał dzwięku nazywa sie AUX. I nawet mimo to nie moge nic więcej, gdyż wszelkie serwery pozwalające na dostęp wielu urządzeń się sypią. Od tak, komunikat że unable to start i jakiś iście Microsoftowy kod błędu. Następnie próba odpalenia Visual Studio…hej,nie ma Visual Studio! .NET też nie ma. ani PSPada nie ma. Oczywiście, mogę próbować odpalić to na wine czy innym CrossOver, tyle, że zanim to zrobie minie wieczność, a dodatkowo trzeba to zainstalować a to też nie takie proste. Słowem fajnie, ale tydzień w plecy, żeby zmusić to działania sensownego. Ale ta cena…0zł + VAT. No i ta świadomość, że nigdy żaden wirus mi nie zaszkodzi i że nie ma tego wstrętnego Windows Update (ale jest zupełnie inne update, które robi dokładnie to samo). Bajka..
Czytaj dalej ‘M$ kradnie, a Vista to shit’
Tagi: linux, M$, microsoft, ms, vista
Klikając tu i ówdzie zawędrowałem do strony łódzkiej autoszkoły o wdzięcznej nazwie Extreme. Uznałem, iż nada się ona do nowego działu jaki postanowiłem tu utworzyć - internetowe potworki. Nie chodzi mi tu o naśmiewanie się z ludzi, którzy zaczynają, którzy mogą nie wiedzieć (aż dziwne że ja to pisze, nie?) - chodzi mi o serwisy profesjonalne, mające być profesjonalne lub wykonane przez profesjonalistów. Zaczynamy więc!
Pierwsze spotkanie po prostu odrzuca od monitora. Strona jest brzydka, dobór czcionek i kolorów wraz z brzoskwiniowym menu oraz świecącymi bannerami dopełnia całości kompozycji. Przyglądamy się jeszcze górnemu bannerowi pełniącemu funkcje loga - piękna kompozycja, dwa prostokąty, gradient oraz dwa kiepsko wycięte z tła obiekty. Użyty soft? Oczywiście, Adobe Photoshop CS2.
Dalej próbujemy bawić się z menu. I to zależnie od przeglądarki - na IE część bloków otacza się nie wiadomo czemu jakąś ramką i nie wiadomo z jakiego powodu dwie czy trzy pozycje na raz. W Firefoksie zamiast wzorku pomiędzy blokami pojawia czarna przerwa. W Operze jest wszystko OK…
Na przeglądarkach które blokują dostęp bezpośredni do Flasha (Opera, IE7) by zaczać korzystać z jakiejś kontrolki trzeba ją najpierw kliknąć. W efekcie parę pozycji trzeba klikać dwukrotnie.
Z różnic dalej (tabelka, bo chce się pobawić trochę Windows Live Writerem)
| Element |
IE 7 |
FF 2 |
Opera 9.25 |
| Ramka strony |
Pomarańczowa, pojedyńcza |
Zółto-pomarańczowa,z dodatkową ramką wewnętrzną |
Jak w FF, ale w pełni biała |
| Podstrona "Dlaczego My" linki AUTOS |
Kolor: brzoskwinka |
Kolor: brzoskwinka |
Kolor: niebieski |
| Ramka w "Cennik" |
|
|
|
Oglądanie kodu nie ma nawet większego sensu..strona XHTML (sic!) oparta na tabelkach (sic!), z podwójnymi tagami meta (sic!), ze stylami poza sekcją <head> (sic!), ze wszystkimi polskimi znakami zapisanymi jako encje (sic!), zresztą 138 błędów walidacji W3C mówi samo za siebie - tak jak 1 error i 39 warningów z Tidy HTMLa.
I wszystko możnaby jakoś zrozumieć, że dawno robione (logo datowane jest na marzec 2007) (sic!), że robił znajomy znajomego który ma 13 lat… i tu trafiamy na mały albo duży, w zalezności od strony na której się znajdujemy link pt. "Projektowanie Stron WWW". Prowadzi on do strony autora.
JESTEM ABSOLWENTEM INFORMATYKI NA WYDZIALE FIZYKI TECHNICZNEJ, INFORMATYKI I MATEMATYKI STOSOWANIEJ POLITECHNIKI ŁÓDZKIEJ ZAJMUJE SIĘ PROJEKTOWNIEM, TWORZENIEM I ADMINISTRACJĄ STRON I SERWISÓW INTERNETOWYCH. STRONA Z KTÓREJ TRAFIŁEŚ TUTAJ ZOSTAŁA STWORZONA PRZEZE MNIE.
Conajciekawsze fragmenty pozwoliłem sobie poprawić… Problemy tej "strony" dokładnie te same co strony Extreme.
Mam nadzieję, że to ponury żart, inaczej będę musiał zmienić zdanie o FTIMSie na PŁ…
Panie Jarku, wstyd!
Tagi: extreme, lodz, Potworki internetowe, szkola jazdy
Takie oto hasło wita mnie na głownej stronie polskiego PayPala. Pomysł sam w sobie można o kant dupy potłuć, gdyż do obsługi tego pożal-się-boże systemu potrzebna jest karta kredytowa zdolna płacić przez internet, mając która można robić dokładnie to samo, a pozbyć się pośrednika który ściaga 1,35% haraczu. Zaczyna się niewinnie
Z adres www.paypal.pl przekierowuje mnie do paypal.com/pl/. Nie lubie tego,oj bardzo nie lubie - oznacza to może kłopotów i komunikatów typu "Podana treść nie jest dostępna dla wybranej wersji językowej" czy jakoś tak. Znaczy się tak zwykle to wygląda, tutaj jestem jeszcze pełen nadziei..
Dział "Często zadawane pytania" już na głownej stronie.
Po co mi PayPal, skoro już mam karty kredytowe?
No o to dokładnie mi chodziło. Klik.
Bezpieczna metoda płatności online. Wystarczy zalożyć bezpłatne konto, by wysyłać płatności kartą przez Internet Załóż konto
Ale mnie gówno obchodzi zakładanie konta! Chce odpowiedzi na moje pytanie.. a tak właściwie to czy bez konta nie moge płacić kartą?
Sprawa kolejna


Proszę porównać sobie te dwa screeny. Serwis któremu mam powierzyć swoje pieniądze i który jeszcze za to pięniądze brać chce nie umie zbudować swojego serwisu by wyświetlał się dobrze pod Operą!
Surfując dalej do głownej strony paypal.com - znajdujemy tam dokładnie to samo pytanie
Why use PayPal when I have credit cards?
Po kliknięciu jest już lepiej, bo pojawia się szablon pytanie-odpowiedz, ale… Pytanie to
Can I use a credit card with PayPal?
Chyba coś się tu nie zgadza…
O całym tym syfie przypomniał mi spam do paypala, na który nomen-omen zgody nie wyraziłem,ale kto by się przejmował. Mam tam konto, loguje się. Klikam "Dodaj środki". I co?
Funkcja Dodaj środki jest niedostępna
Aktualnie PayPal nie oferuje możliwości dodawania środków z rachunku bankowego.
No to ja się pytam, po jaką cholere PayPal pchał się do Polski, skoro mają ten rynek totalnie w dupie? Wystarczy jeden średnio rozgarnięty polski internauta by odkryć, że są serwisy pozwalające na obsługę płatności z różnych banków, kartami, smsami. I to byłaby recepta..na chwile obecną stwierdzam, że poza kiepskim serwisem, spamem i trąbieniem o eBay na każdym kroku PayPal.pl nie ma do zaoferowania zupełnie nic (poza narzutem na wszystkie Twoje transakcje)…
Tagi: bezsens, karty, paypal, płatności
Oto oglądając w TV wręczenie świniaka ministori rolnictwa a pożniej słuchając, że pan minister powinien się przekonać, że za 3zł/kg to się owego świniaka wyhodować nie da. Potem na dokładkę w tej samej TV lansował się niejaki Andrju, Lepperem zwany, ten co w obronie wysypywał zboże na tory, za co, nawiasem mówiąc do tej pory nie odpowiedział. W rozmowę włączył się jeszcze trzeci pan, który pana drugiego wyśmiał i jakoś tak się potoczyło.
Innego razu przeczytałem na WP
Paul McGuinness, menedżer zespołu U2, zwrócił się podczas targów muzycznych MIDEM z apelem do dostawców usług internetowych. McGuinness stwierdził, że powinni oni wreszcie na poważnie zaangażować się w walkę z piractwem - tzn. zacząć odcinać od Internetu osoby nielegalnie dystrybuujące muzykę w Internecie.
Pomijając całkiem fajne nazwisko tego kolesia, to jego wypowiedz ma całkiem sporo z rolnikami.
Otóż obie strony albo są wielkimi burakami albo bardzo sprytnymi i inteligetnymi ludzmi - z prostej przyczyny - każde chce naginać prawa rynku i wmawiać nam, że coś jest warte więcej niż my, tj. klienci kupujący wieprzowine oraz płyty, chcemy zapłacić. Jest to duże uproszczenie, ale problem do tego się właśnie sprowadza. Jeśli zarzuca się, że przetwórnie miesą zmówiły się (sic!) po to by skupować żywiec taniej to…cholera, ich święte prawo!
Pan McGuinness z gracją godną producenta żywca tucznego próbuje wmówić, że jego interesy są najważniejsze i wszyscy, absolutnie wszyscy muszą o nie dbać. I nie było by to może specjalnie dziwne, gdyby nie robił on tego co polscy rolnicy - ustala cenę wyższą niż nabywca ma ochote płacić!
Onegdaj Wałęsa (najstarszy) podczas prostestu w zakładach Unitra (a chodziło o to samo o co chodzi teraz ze świniakami ) powiedział:
Sądzę, że nie moge tego sprzedać
I to jest zdanie które najtrafnie oddaje wszystkie problemy. Problemem nie jest Internet, nie jest zmowa rzeźni, nie jest wszechobecne piractwo wieprzowiny. Problemem jest, że mało kto chce to kupować….a wmawiając, że państwo musi kupować świniaki albo że piractwu winni są programisci i providerzy naprawdę tego nie zmieni…chyba, że na gorsze..
Tagi: piractwo, rolnicy, świnie
Takim terminem określa mającą się zdarzyć katastrofę polegająca na zmianie polamagnetycznego ziemi,dzięki czemu obróci się ona do góry nogami. Znaczy się północ będzie na południe, południe na północ. Zachód dalej będzie na zachód a wschód na wschód, więc nie będzie tak źle. Przemagnesowanie z racji swojego zaplecza kulturotwórczego dobrze pasuje na tytuł notki o stawianiu na głowie. Niemniej jednak czytelnik cały czas proszony jest o uwagę i rozwagę podczas zabawy z róznymi skojarzeniami myślowymi. Stawiać na głowie nie oznacza tutaj czynności umieszczanie ciała materialnego na innym cialem z których to drugie nazywa się głową. Przecież mówiłem,że trzeba uważać…
Spędzając uroczy poranek po przespaniu całych 3 czy 4 godzin na śniadaniu (nie NA śniadaniu - tylko na śniadaniu - forma odczasownikowa, pochodząca od śniadać) gdy w radyju jedynym słusznym (tok-fm) usłyszałem czym też skóra męzczyzny różni się od skóry kobiety. "Ah,znowu jakiś dermatolog w rozmowach porannych". Nim jednak przystojna pani dermatolog zabrała głos, okazało się, iż jakieśtam wspaniałe laboratoria mogą obronić mnie przed zmarszczkami i specjalnie dla mnie przygotowały krem który w pełni uwzględnia różnice między skórami płci przeciwnych. "Nie, to się nie dzieje" pomyslałem. Wtedy coś we mnie pękło. Nie,bynajmniej nie żadne ścięgno czy worek mosznowy. Coś takiego niefizycznego,niematerialnego, co nie oznacza, że nieistniejącego. Ofiarą owego rozpęknięcia się na częsci był moj pogląd o budowie świata oraz o czymś co nazywa się "być mężczyzną". We mnie pękało, a z głosnika słyszałem ciąg dalszy informacji o tym, jak zmarszczki znikają, skóra młodnieje. I to nie tylko na twarzy, o nie. Pielęgnować mogłem również dłonie, stopy oraz skóre głowy.
(No, tutaj jednak powiem, że akurat przez to ostatnie to nic mi nie pęka - niech żyje łupież, parafrazując pewien okrzyk miłosierdzia) Mężczyna (a więc i ja!), obraz smaru, mycia się pod przymusem raz na rok, rambo z bagnetem w zębach stał się oto w jednej chwili tym samym twardzielem siedzącym z maseczką na twarzy i spędzającym godziny myśląc, czy lepszy będzie krem na dzień czy na noc. Jako, że natura nie znosi próżni (próżni idealnej nie ma, tak jak w sumie wielu rzeczy, na fizyce w szkole was okłamali) to ja gorąco pokładam nadzieje, że laboratoria Wiszszy (ale tu głowy nie dam że to oni) za podobne pomysły spłoną…
Gdy pierwsze uderzenie i odłamki z pękającego światopoglądu przestał być dokuczliwe a w głowie słychać było już tylko echa "Quo Vadis Domine" zmiksowanego z "Explosion" przyszła na myśl myśl (tu też następuja zabawna gra słowna) byłej wychowawczyni mej, że obym w ciekawych czasach żył. Jak niewiele rzeczy, to się, kurde, spełniło…
Tagi: kosmetyki, poglądy, przemagnesowanie