No i zaczęło się - wyjazd na semestr studiów do Norwegii. Dlaczego wybrałem sobie taki kraj? Pojęcia nie mam, jeszcze większego pojęcia nie mam po co w ogóle się na takie coś wybierałem. No ale może jak zaczną się zajęcia to zmienie zdanie.
Tradycją już chyba jest, że nie mogę zmieścić się w limicie bagażu i na lotnisku stoję jak idiota i wyrzucam z torby wiele rzeczy, których albo nie miało tam w ogóle być, albo “da się bez nich żyć”. Dalej jak to zwykle, waga, dowodzik.
Tym razem jednak postanowiłem zabrać gitarę elektryczną (bilety kupowałem w promocji po 9zł, więc skoro była okazja kupić “extra item seat” w tej samej cenie, to stwierdziłem, że dlaczego by nie.). Gitara dostała kartę pokładową i trafiła pod czujne oka celników. O jeju jak oni się ucieszyli :) “O będzie pan grał na pokładzie”, “O, a ten kabelek to po co”, “Nie będe panu grzebać tam bo zepsuje”.
No i sru, lotnisko międzynarodowe, panie stewardessy urody arabskiej, w autobusie do Oslo pan kierowca hindus, strasznie się ucieszył jak zobaczył legitymacje studencką. Po dojechaniu odebrał mnie zgodnie z plane mój studdybuddy - Amir, całkiem wesoły norweg pochodzenia arabskiego. Nauki płynące z tego dnia 0 brzmią - “everything is fucked up” oraz “black people steal” - to apropo współużytkowanej kuchni.
Po pierwszych chwilach wniosek jest taki, że ciężko tutaj zobaczyć samochód inny niż w Polsce uznany za wypasiony, że norwegów raczej mało jak na razie, norweskie służby drogowe dały się zimie zaskoczyć tylko częsciowo i że cholernie, ale to cholernie ciemno na dworze. Nie, że noc, ale tak..szaro.
Tagi: norwegia, Oslo, podróże
No i mam sobie tego Maca i nawet działa. Java i cały Eclipse działa tragicznie (o szybkości mowa) - na moim starym, gorszym laptopie działało lepiej. Ale pewno się czepiam.
Wsadziłem tutaj nawet nowy dysk, szybszy, pojemniejszy. No i faktycznie,szybciej się pliki kopiują, a wszystko inne działa wolniej. A dzisiaj system postanowił zaliczyć zwiechę - wykonałem potworną operację, zabójczą dla komputera - otóż wylogowałem się z mBanku.
No ale “najbardziej zaawansowany system operacyjny świata” mógł po prostu nie przewidzieć takich szalonych działań.No i cytując klasyka, Wujka Sknerusa: “Jak ma zachwycać, jak nie zachwyca”?PS. Właśnie znowu dostałem parunastusekundową plażową piłeczkę ( czy inny tam lizaczek). O i znowu.
No i mam tego Maca, a Mac ma 4GB RAMu (DDR,3 a co), ma procesor i wszystko inne. A ja pozwoliłem sobie, o zgrozo na odpalenie uTorrenta, przeglądarki i iTunes. Cóż, system zdycha. Sam nie wiem czego mu brakuje,skrobie po dysku,przełączanie trwa wieki. A jak otworzę 5 zakładek w safari..zgroza.Odpaliłem też iTunes..na dzień dobry poprosimy pana kartę kredytową, ale to podobno standard. Gorzej,gdy chce się zacząć tego używać…że co to ma znaczyć, że muszę CZEKAĆ na przełączenie piosenki? Że co to ma znaczyć, że jak chce przejrzeć dostępne radia internetowe to zwiechę zalicza cały program? A może chcecie dodać sobie kolekcje muzyki większą, niż macie miejsca na dysku? Co 5 plików trzeba klikać w OK :) Jak się oczywiście nie zawiesi, gdyż jednoczesne odtwarzanie i robienie czegokolwiek jest wydajnościowo uniemożliwione.Co do zużycia pamięci..model wyraźnie jest tu Uniksowy, więc tak naprawdę ciężko wyciągać wnioski na podstawie ‘Free memory: 254MB” przez cały czas. Niemniej potrzeba skrobania po dysku jest zatrważająca.Użycie procesora to też jakaś bajka - z gatunku tych złych. 20% przy robieniu niczego,nie wspominająć o ogromnej temperaturze - 50 stopni średnio, dochodzące do 85 w stresie. Niby nic, ale gdy od tego grzeje się obudowa tuż nad klawiszami o którą można się oparzyć - kiepsko,bardzo kiepsko.Niedawno udało mi się również zainstalować tutaj Windowsa 7, na razie wrażenia są pozytywne, ale zobaczymy co będzie dalej ;)Konkluzja jest taka, że wszystkie te cudowne opinie o Mac OS wzięły się albo z fanatyzmu albo z braku porównania. Mój 3 letni już laptop dawał sobie radę bez problemu z tym, na czym supernowoczesny i mający Pro w nazwie cudlaptop Apple po prostu się dławi.
…i mających doświadczenie z innymi systemami.Softu jest tu jak na lekarstwo. A jak jest, to płatny. Każdy jeden mały pieprzony program jest płatny, czaaaasem są jakieś małe wyjątki. Ale przynajmniej nikt się nie bawi w zabezpieczenia antypirackie ;)No bo to trochę deprymujące szukać w internecie jak przenieść pliki czy jak zmienić im nazwę.Ale dlaczego do jasnej cholery nie można usuwać plików podczas opróżniania kosza?!Chociaż gładzik i multitouch naprawia wszystkie jak na razie wady…
No i kupiłem sobie Maca. MacBooka Pro konkretnie. No i tak:
- Reklamowe 7 godzin pracy możecie sobie wsadzić.
- Cudowną stabilność też - zdążyłem zaliczyć dziwną zwiechę (no, po prostu nie mogłem wyłączyć komputera, ani uruchomić żadnego programu, manualny restart załatwił sprawę)
- Jak coś się spierdoli, to można się tylko modlić i restartować (może po prostu nie wiem, gdzie szukać)
- Nie wkładajcie bootowalnej płyty i nie restartujcie komputera, jeśli nie wiecie jak ją wyjąć przed odpaleniem zawartego na niej systemu :) (wystarczy przytrzymać tego, gładzika przy reboocie,niemniej do tej wiedzy też trzeba dotrzeć - czytająć instrukcję na ten przykład)
Pozdrawiamy, nie jest źle..